Vaterland – recenzja 03 12 2008 | zapowiedzi

Mamy rok 1964, Wielka Rzesza Niemiecka rozciąga się od Lotaryngii i Alzacji aż po Ural gdzie wciąż trwają walki z komunistami. Jednakże II Wojna Światowa została zakończona i Niemcy odniosły wspaniałe zwycięstwo dzięki geniuszowi Führera. W tym świecie przyjdzie nam poznać detektywa Kripo Xaviera Marcha i zobaczyć jak poznaje straszliwą prawdę…

Kiedy na tydzień przed urodzinami Adolfa Hitlera i wizytą ambasadora Josepha P. Kennedyego w Rzeszy zostaje wyłowione z Haweli ciało ważnego urzędnika partyjnego nikt jeszcze nie podejrzewa do czego to doprowadzi.

Tak prezentuje się fabuła “Vaterland” Roberta Harrisa, detektywistycznej powieści osadzonej w alternatywnej Europie. Bohaterem powieści jest należący do berlińskiej policji kryminalnej Sturmbannführer SS Xavier March, jak można by się spodziewać po tym gatunku powieści jest to twardy detektyw który przedkłada pracę ponad życie a jego przeszłość nie jest zbyt różowa, no i oczywiście ma tendencje do wpadania w tarapaty. Drugą bohaterką jest amerykańska dziennikarka Charlotte Maguire, która wplątała się w całą aferą odnajdując zwłoki Stuckarta.

Postacie które stworzył Robert Harris nie powalają na kolana swoim profilem psychologicznym, nie mają jakiś głębokich rozważań czy też nie rozważają problemów emocjonalnych. W niektórych zaś momentach widać pewną niekonsekwencję ze strony Harrisa, March aż do rozpoczęcia sprawy która zaczęła się nad Hawelą nie zastanawiał się nad tym jak złe jest zmilitaryzowane państwo i gdzie się podziali wszyscy Żydzi. Tak samo Charlie która wydaje się że jedyne co ją trzyma przy czymkolwiek to chęć napisania szokującego artykułu.

Kiedy brałem się do lektury liczyłem przede wszystkim na szczegółowe opisy Wielkiej Rzeszy Niemieckiej jednakże zawiodłem się. Poza wspominaniem różnych nazistowskich organizacji oraz powszechnej inwigilacji nie odczuwamy. Powieść równie dobrze mogła by się dziać w świecie w którym to ZSRR rozpętało i wygrało wojnę.

Fabuła też nie jest niczym niesamowitym, mimo że miło się czyta i potrafi wciągnąć to jednak jest to wręcz do bólu stereotypowa historia o samotnym detektywie, pięknej dziennikarce i wielkiej tajemnicy. Pomimo tych wszystkich minusów jednak jak już wspomniałem “Vaterland” dobrze się czyta i zawdzięcza to łatwemu i przyjemnemu stylowi Harrisa.

Dlatego też “Vaterland” polecam tylko i wyłącznie fanom powieści detektywistycznych oraz ludziom lubiącym rozważać “co by było gdyby”, wszyscy inni mogą sobie odpuścić.

tytuł oryginału: Fatherland
tłumaczenie: Andrzej Szulc
wydawca: Zysk i S-ka
miejsce i rok wydania: Poznań 1998
ISBN: 83-7150-435-7
gatunek: fantastyka naukowa