Tomasz Kopecki – MEDIAPOLIS 22 04 2010 | zapowiedzi

Głównym bohaterem tej historii jest Abel. Typek, któremu przyszło żyć w mieście tak ponurym i nieprzyjaznym dla obywatela, że jedynym rozwiązaniem pozostaje samobójstwo… lub bunt. Wśród mieszkańców miasta krążą legendy o istnieniu innego lepszego świata…

Świata za murem, albowiem miasto otoczone jest murem wysokim na kilkaset metrów(!). Wierzenia te nie są bezpodstawne. Miasto zostało wyizolowane, a władzę sprawuje w nim Wielki Kapłan. Co z tego ma i dlaczego mieszkańcy są uwięzieni pozostawię czytelnikowi do odkrycia bo właśnie wokół tej zagadki kręci się oś fabuły.
Pewnego dnia znika ukochana Abla. Kobieta, o której niewiele wie, ale która jest dla niego radością życia w tym mrocznym i pozbawionym nadziei mieście. Rusza jej tropem i przy okazji dowiaduje się coraz więcej o układach rządzącymi miastem i prawdy o życiu poza murem. Teraz trochę o samym mieście. Od samego początku czytelnik czuje atmosferę zaszczucia, szarości i beznadziejności. Można odnieść wrażenie, że Słońce tu nigdy nie wschodzi i panuje wieczny mrok. Miastem rządzi Wielki Kapłan ze swoimi Rycerzami Zakonnymi. To on pociąga za sznurki i głosi swoją propagandę za pomocą… telewizorów! W każdym domu jest jedno takie urządzenie, którego, o zgrozo, nie można wyłączyć. No właśnie, nie do końca nie można, gdyż nasz bohater – Abel, posiadł tę „zdolność” i potrafi owo urządzenie wyłączyć! On jeden spośród wszystkich obywateli wykombinował gdzie tu pogmerać, aby wyłączyć ten nośnik propagandy. Łebski facet, nie ma co. Nawiasem mówiąc tym czynem zwrócił na siebie uwagę Kapłana i od tego czasu rozpoczyna się na niego polowanie trwające przez całą książkę. Jeszcze jedno należy powiedzieć o mieście. Można tu dostać w ryj od każdego i na każdym rogu. Wizyta w pubie to czyn wielce heroiczny z uwagi na element przestępczy z lubością przesiadujący w takim lokalu.
O nocnych eskapadach każdy normalnie myślący człowiek powinien zapomnieć bo skończy z kosą w brzuchu albo kulką między oczami. Wszechobecne niebezpieczeństwo razi swoją sztucznością
i zaczyna bawić. No właśnie. Kilka razy pan Kopecki serwuje nam w powieści takie dziwne sytuacje, że nie wiadomo czy to powieść sensacyjna czy komedia(należąca do tych kiepskich). Przykład. Starcie z czcicielami zła(w mieście są takowi). Za chwilę ma dojść do wymyślnych tortur, ale w końcu udaje się dwóm stronom dogadać. Niedoszłe ofiary dziękując losowi odchodzą. I nagle jedna z nich zaczyna się wykłócać o… spodnie! Bo dostał nie swoje i za duże(mniejsza
o okoliczności dlaczego tak się stało). Ktoś kto przed chwilą żegnał się z życiem spierniczałby choćby w worku po ziemniakach!
Mimo tych kilku „kwiatków” czyta się Mediapolis sprawnie i szybko. Akcja jest wartka i zawsze coś się dzieje. Wraz z poznawaniem prawdy o Kapłanie i jego motywach ciekawi jesteśmy zakończenia, ostatecznej rozgrywki. Starcia Abla z przywódcą reżimu. Oswobodzenia obywateli miasta z okowów niewiedzy. Niestety, zakończenie rozczarowuje. Jest niegodne tej powieści. Wygląda na to, że autor dobrnął do pewnej ilości stron i nagle stwierdził: „O cholera, to już tyle stron? Czas kończyć!”. Żenada. A szkoda bo liczyłem na więcej. Chyba, że to specjalny zabieg i w planach jest następna część.

Michał “wulu” Bednarski

Dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka za udostępnienie egzemplarza do recenzji


Mediapolis
Autor: Kopecki Tomasz
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2009
Gatunek: Fantastyka
ISBN: 978-83-7506-281-6
Liczba stron: 280
Format: 13.5×20.5cm