Krystyna Kuhn – Gra 28 04 2011 | zapowiedzi

Po sukcesach komercyjnych ekranizacji powieści pani Stephenie Meyer nastał istny wysyp powiastek i powiasteczek, goniących za sukcesem karmicielki, próbujących w biegu złapać kilka okruszków z krojonego tortu. A to jakieś dzieciaki z amerykańskiego college’u znów nabawiły się likantropii, lub natknęły się na pradawne zło czyhające uśpione, a poruszone podczas studenckiej popijawy, a to uczestniczyły w rządowym eksperymencie który nadał im supermoce… Czy “Gra” Krystyny Kuhn wpada także w ten brudny strumień pauperyzowanej papki serwowanej dziś młodzieży?

Historia thillera owija się wokół historii dwójki rodzeństwa którzy trafiają do elitarnej szkoły położonej w wyjątkowo mrocznym zakątku, nieopodal mrocznego jeziora, w mrocznych górach i jeszcze mroczniejszej dolinie. Początek książki przypomina do złudzenie wędrówkę zagubionych Jasia i Małgosię z baśni pewnych braci, a gdy otwierają się drzwi college’u – ma się wręcz pewność, że powita ich Baba Jaga. Być może infantylizm serwowanych treści to jedyna dziś forma dotarcia do szerszego grona młodych czytelników – biorąc książkę do ręki po raz pierwszy liczyłem jednak na coś więcej. Fabuła stylizowana na thiller psychologiczny obraca się wokół suspensu i wielokrotnych zwrotów akcji, co całej książce nadaje właściwy dla tego typu pozycji bieg i pulsacyjne serwowanie akcji. To warsztat pisarki i schludność kompozycji jest najmocniejszą stroną książki, bo z pewnością nie wtórne do bólu ciapowate wątki pseudodreszcowca z młodymi amerykańskimi studentami w rolach głównych.

Język książki nie wymaga od czytelnika zbyt wiele poświęcenia. Mnóstwo naleciałości, nowomowy i zapożyczeń językowych, których obecność często była dla mnie zupełnie niezrozumiała, jest jak domyślam się celowym zamierzeniem autorki, jak i polskiego tłumacza. Ma on zdaje się usilnie przypomnieć na każdym kroku, że mamy do czynienia z pięknymi amerykańskimi studentami którzy a priori są cool (co ciekawe autorka urodziła się w Niemczech). Mam jednak pewne nieodparte wrażenie, że książka, wzorem sukcesu wypocin pani Meyer, jest od pierwszej strony pisana pod ewentualną ekranizację epickiej sagi która w przyszłości zarobi jeszcze więcej spauperyzowanego hajsu niż papierowa wersja.

Przez cały czas mam na uwadze, że książka tak naprawdę celowo napisana została w sposób prosty, łatwy do asymilacji przez młodzież, a jednocześnie ma ona na celu odnieść sukces komercyjny. Wszystkie te założenia, myślę, że są jak najbardziej spełnione, a powieść pani Kuhn w tym kontekście znajdzie z pewnością wielu zwolenników. Po lekturze pozostaje jednak niesmak i pewna zaduma, bo jeśli tylko w taki sposób ma się podnieść średnia czytelnictwa w kraju [już teraz posiłkowana ogromnym procentem harlequinów i wątłej beletrystyki] to czy naprawdę jest o co walczyć?

Sylwester ‘orth’ Wróbel

Dziękuję wydawnictwu Telbit za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Rok wydania: 2011
Liczba stron: 296
Wymiary: 144 x 208 mm
ISBN: 978-83-62252-27-5
Cykl: Dolina #1
Oprawa: miękka
Tytuł oryginału: Das Spiel
Tłumaczenie: Robert Rzepecki