George Mann – Marsz Automatonów 15 03 2011 | zapowiedzi

– Watsonie, to przypadek który musimy zbadać, rzekł Holmes wsiadając do mechanicznej dorożki – od tego zależy dobro Korony!
Nie ukrywam, że George Mann zaskoczył mnie swoim „Marszem Automatonów”. Historie które opowiedziane zostały już na setki sposobów poczynając od czasów Allana Edgara Poe po ostanie filmy Guy’a Ritchie w wykonaniu Manna nabierają nowego kolorytu i porywającej świeżości.

„Marsz Automatonów” to niespełna czterystustronnicowa opowieść detektywistyczno-przygodowa zatopiona w utopijnym, wiktoriańskim uniwersum steampunku. Dla wszystkich pożeraczy Wolsunga – pozycja obowiązkowa, dla wszystkich pozostałych, którzy czują słabość do przygód Sherlocka Holmesa, tomików grozy Poe, a jednocześnie do relatywistycznych światów w których zamiast elektroniki rządzą silniki parowe – pozycja godna polecenia.

Tak oto Londyn początku dwudziestego wieku, zanurzony w mlecznej mgle, niczym w kłębach wszechobecnej pary wodnej wydobywającej się z mechanicznych dorożek, sterowców i fabryk – skrywa mroczną historię ekshumatów, mrocznych bestii – nieumarłych siejących strach i przerażenie w wiktoriańskim świecie. Znakomity prolog, będący arche przygody, zaczepiony na czarnym lądzie, świetnie napina oś historii, a wraz z obecnością późniejszego motywu British Museum – znakomicie nawiązuje do klasyków gatunku. Proza Arthura Conan Doyle’a, A.E. Poe, Przygody Indiana Jonesa, czy nawet Strefa Mroku – jeśli któreś z tych nazwisk i tytułów są ci bliskie – to książka naprawdę dla ciebie.

Głowni bohaterowie – sir Maurice Newbury – agent jej Królewskiej Mości i jego urocza asystentka Veronica Hobbs, to klasyczna para błyskotliwych, ponadprzeciętnych detektywów, którym nieobce jest ubrudzenie butów, czy narażenie życia tylko po to aby stanąć bliżej prawdy, owianej mroczną tajemnicą. Klasyczne motywy beletrystyki ostatnich dwóch wieków połączone zostały jednak w niecodziennym miejscu akcji – alternatywnym świecie początku dwudziestego wieku, w którym rewolucja przemysłowa popchnęła wynalazek silnika parowego na piedestał technologii użytkowej i do tej pory jeszcze nie wyhamowała, tworząc co raz to nowe, osobliwe twory skomplikowanych maszyn. Jednym z nich są automatony – humanoidalne roboty napędzane, nieco spekulacyjnie – perpetuum mobile wykorzystującym siłę naprężeń wykonywanych podczas ruchu [sic!]. Idea ta – choć krańcowo nielogiczna z punktu widzenia mechaniki [nie uwzględnia strat energii naprężeń] w połączeniu z całą wizją zmechanizowanego świata – pozwala jednak czytelnikowi przymknąć oko na pomysły autora, podobnie jak na chociażby perforowane karty programujące omawiane automatony. Z punktu widzenia cybernetyki oczywistym faktem jest, że zaprogramowanie samych sekwencji ruchu takowej maszyny wymagałoby ogromnej ilości danych i kodu algorytmów, które nierealne jest zmieścić na „24 perforowanych kartach wkładanych w sloty na plecach automatona” 🙂

Niezwykła zupa naleciałości, pomysłów i widocznych wpływów jakie kierowały Mannem podczas pisania książki – jest o dziwo bardzo smaczna. Być może to właśnie kwestia serwowania rzeczy które odkopują wspomnienia czytelnika, płynne lawirowanie pomiędzy historiami, opisami i zabawa przygodą w wyimaginowanym uniwersum potęguję fakt, że obok tytułu nie można przejść obojętnie.
Znakomity warsztat Manna, oraz świetne tłumaczenie Marcina Roszkowskiego, pozwalają na pełne zanurzenie się w historii i pochłonięcie jej praktycznie w kilka godzin. Książka nie jest ani przez moment męcząca, opisy są sterylne i oszczędne, bez zbędnego wodolejstwa, tak popularnego w dzisiejszej literaturze podobnego pokroju. Autor świetnie prześlizguje się pomiędzy kolejnymi wątkami, umiejętnie podnosi napięcie i na każdym kroku przypomina o steampunkowym, otaczającym bohaterów z każdej strony – świecie. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom przygód sir Newbury’ego i jego asystentki.

Sylwester ‘orth’ Wróbel

Dziękuję wydawnictwu Copernicus Corporation za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Tytuł: Marsz Automatonów (Affinity Bridge)
Cykl: Newbury i Hobbes na tropie
Tom: 1
Autor: George Mann
Tłumaczenie: Marcin Roszkowski
Wydawca: Copernicus Corporation
Data wydania: 24.11.2010 r.
Liczba stron: 400
ISBN-13: 978-83-61656-24-1
Oprawa: broszurowa
Cena: 35 zł