Dan Abnett – Traitor General 01 02 2012 | zapowiedzi

Witam wszystkich czytelników po dłuższej przerwie. W związku z pozyskaniem przeze mnie trzeciego omnibusa nowel o Duchach Gaunta, zabrałem się za pisanie poniższej recenzji. Musicie wiedzieć, że od czasów piątej noweli, Karabinów Tanith, nie została w Polsce wydana żadna z nowszych książek o Duchach Gaunta. Wszystkie recenzje książek z tego cyklu bazują na oryginalnych, angielskich wydaniach.

“The Tanith First-And-Only are among the most legendary regiments of Imperial Guard and at their head stands Commissar Ibram Gaunt, unflinching in duty and unrelenting in combat. The Lost sees the very future of the regiment in jeopardy as Gaunt battles the forces of Chaos across the Sabbat Worlds. From rescue missions to the horrors of the battlefield, the Tanith First-And-Only must survive extreme dangers or be forever lost.”

“An Imperial general has defected to the enemy, and the secrets he carries could spell the end of the Sabbat Worlds Crusade. Colonel-Commissar Gaunt and a small team from the Tanith First must infiltrate an enemy-held world and gain the trust of the local underground, all the while trying desperately to avoid the ever-present taint of Chaos. Their mission: to stop the traitor general from revealing his secrets – by any means necessary.”

Pierwszą z książek zamieszczonych w omnibusie “The Lost” (a ósmą w całym cyklu) jest“Traitor General”. Tym razem nie uświadczymy wielkich bitew, polityki, intryg czy też całej otoczki związanej z prowadzeniem wojny. Dan Abnett postanowił opowiedzieć w tej książce historię całkiem innego typu – głęboko poza linią frontu. Fabuła książki opiera się na fakcie, iżIbram Gaunt z grupą doborowych Gwardzistów ze swego regimentu udaje się na okupowany przez Chaos agri-świat Gereon w celu odnalezienia tytułowego “zdradzieckiego generała”, zanim ów zdrajca wydatnie wspomoże siły Arcywroga swoją wiedzą i intelektem.

Infiltracja terenów wroga wiąże się z działaniem za plecami przeciwników i nie angażowaniem się w bezsensowne starcia. Tak jest i tutaj. Abnett wykazał się po raz kolejny, tworząc wartką akcję, trzymając czytelnika w niepewności co do losów bohaterów i tego, co może wydarzyć się na następnych stronach; a także kreując rozległe i bardzo dopracowane miejsce akcji. Planeta Gereon wyróżnia się bardzo mocno na tle światów do tej pory odwiedzonych przez Pierwszy i Jedyny z Tanith. Autor w szczegółowy sposób opisuje realia, w jakich przyszło żyć podbitej przez Chaos ludności. Książka pokazuje całkiem nowe oblicze Arcywroga: jako mocno zorganizowany, totalitarny reżim ze stałymi siłami garnizonowymi, wykorzystaniem zdobytej infrastruktury (a poniekąd także i planety samej w sobie, do oporu wyciągając z niej wszelakie surowce) oraz wprowadzając podziały wśród okupowanej ludności, narzuciwszy im swoje prawa, nawracając wielu na wiarę w Mrocznych Bogów i oddelegowując innych do obozów pracy by tam zmarnieli i zginęli w ciągłej harówce dla okupanta. Nawet szczątki po nich są utylizowane w “kuźniach ciał”. Chaos w “Traitor General” jest ewolucją totalitaryzmów takich jak III Rzesza czy Związek Radziecki, uzbrojoną w plugawe i nienaturalne moce oraz olbrzymią potęgę. Przeciwko nim staje gereoński ruch oporu, ciągle ścigany i naciskany przez Excubitors – cybernetyczną żandarmerię tudzież policję, siły garnizonowe oraz dużo groźniejszych agentów Chaosu. I w ten cały, umierający i ponury świat wkracza niewielka drużyna Gwardzistów – mająca wykonać iście samobójczą misję, dysponując znikomą ilością środków.

Od strony technicznej patrząc, jest jedno odstępstwo od poprzednich nowel. Mianowicie podział książki na dwie perspektywy – tą jedyną, słuszną i prawą, opisującą losy drużyny Gaunta; oraz na odbywające się w tym samym czasie wydarzenia u okupanta. Całkiem przyjemnie czyta się o perypetiach w dowództwie Arcywroga. Jak się okazuje, wyznawcy Chaosu również są ludźmi i posiadają własne rozterki. Całość ta burzy mit o totalnej nieludzkości głównego oponenta wobec hegemonii Imperium, dodając tym samym realizmu.

“Traitor General” nie ustrzegł się także pewnych błędów. Najpoważniejszym wydaje się być podniesiona do granic absurdu “nieśmiertelność” główych bohaterów, którzy, zdawałoby się, bez większego trudu wycinają w pień drużynę jednych z najtęższych wojów Chaosu. Jak się to odbyło i dlaczego budzi to niesmak fana 40k – polecam przeczytać i pojąć samemu.

Podsumowując, pomimo powyższego przegięcia, książka jest więcej niż dobra. Trzyma poziom opasłej sagi o Duchach Gaunta, z powodzeniem wprowadzając powiew świeżości do nieco skostniałego schematu.

Autor recenzji: Ethereal

Tytuł: Traitor General
Autor: Dan Abnett
Rok wydania: 2004
Stron: 320
Wydawnictwo: The Black Library