Dan Abnett – Straight Silver 10 05 2012 | zapowiedzi

Powitać wszystek ludzie i nieludzie, co to się po tym serwisie przewijają. Dzisiaj zaproponować Wam kolejna recenzja xięgi o Duchy Gaunta. Porzucając tę prymitywną mowę, wiedzcie, że rozmawiamy o Straight Silver, szóstej noweli w cyklu (a trzeciej w The Saint, drugim omnibusie). Warto wspomnieć, że w Polsce powieść ta miała zostać wydana pod tytułem Czyste Srebro, jednakże póki co książka nie doczekała się polskiego wydania.

“On the battlefields of Aexe Cardinale, the struggling forces of the Imperial Guard are locked in a deadly stalemate with the dark armies of Chaos. Commissar Ibram Gaunt and his regiment, the Tanith First-and-Only, are thrown headlong into this living hell of trench warfare, where death from lethal artillery is always just a moment away. The only chance for Gaunt and his lightly armed scouts to survive is to volunteer for a mission so dangerous that no one else dares attempt it!”

Po wydarzeniach opisanych w “Karabinach Tanith”, Duchy trafiają na planetę Aexe Cardinal. Jest to jeden z niewielu światów Sabbat które przetrwały upadek władzy Imperium w tym sektorze i wyszły z niego jako tako obronną ręką. Jednakże wojna dotknęła i tą planetę – była to wojna domowa między związkiem państw trzymających się imperialnych doktryn, a “postępową” i potężną republiką która zboczyła w stronę Chaosu. Kiedy Imperium powraca, zastaje brudny, zacofany świat żyjący wojną, w której kieruje się przestarzałymi i nieefektywnymi tradycjami (wojna pozycyjna, jak za I Wojny Światowej). Duchy wpadają w sam środek okropnych warunków panujących na zdruzgotanym, okopanym froncie… oraz w sam środek machinacji nieprzychylnych im tubylców.

“Czyste Srebro” ma dość roztrzepaną budowę, autor nie trzymał się konkretnej formy, opisując akcję na Aexe Cardinale z perspektywy różnych postaci w różnych sytuacjach – od większości regimentu zgromadzonej w okopach, poprzez spotkania na szczycie z udziałem Gaunta, perypetie jednego z tutejszych dowódców oraz grupy zwiadowców z Pierwszego i Jedynego która zapuszcza się do zdradliwego lasu. Fragmenty te przeplatają się ze sobą lub następują na zmianę, co może utrudniać czytanie. Z drugiej jednak strony, niemożliwością się wydaje opisanie konfliktu zakrojonego na tak szeroką skalę bez zastosowania różnych miejsc akcji.


Książkę czyta się przyjemnie. Duchy stają naprzeciwko odmiennych wyzwań niż do tej pory. Abnett tchnął trochę świeżości w swój cykl (jakby potrzebował go po “Karabinach Tanith”…). Jednakże książka ma swoje wady. Przede wszystkim, jest zdecydowanie zbyt krótka, zostawia pewien niedosyt i wydaje się być urwana (i tak rzeczywiście wynika z akcji, o czym czytelnik sam się przekona). Zauważyć też można pewne schematy (więc jednak ten powiew świeżości nie jest taki świeży… jak, nie przymierzając, wyziew z okopu), które powielają się w książkach cyklu.

Podsumowując, nowela jest dobra. Pokazuje efektowny (acz nieefektywny) sposób wojowania i wyjaśnia pojęcie “horror wojny” w obrazowy sposób. Niestety, akcji na “pierwszowojennym” froncie jest zbyt mało. Mimo to, polecam tytuł wszystkim zainteresowanym takimi tematami (a w szczególności fanom “czterdziestki” i Duchów).

Autor recenzji: Ethereal

Tytuł: Straight Silver
Autor: Dan Abnett
Rok wydania: 2002
Stron: 320
Wydawnictwo: The Black Library