Dan Abnett – Only in Death 12 04 2012 | zapowiedzi

Na wstępie pragnę pozdrowić wszystkich czytelników. Dzisiaj oferuję wam do wglądu kolejną recenzję książki z cyklu Duchy Gaunta. Mowa tutaj o “Only in Death”, ostatniej noweli z omnibusa “The Lost” (a jedenastej ogółem w całym cyklu).

“As the crusade to liberate the Sabbat Worlds continues, the Tanith are posted to an unforgiving new warzone – the fortress world of Jago. As the enemy assaults increase in fury, Gaunt and his men must face the terror of the present alongside the ghosts of their past, for only in death does duty end.”

Po ostatnich trzech książkach, skupiających się wokół planety Gereon i “gereońskiej dwunastki” bohaterów którzy po raz pierwszy udali się na nią w “Traitor General”, autor postanowił wreszcie zakończyć temat. Po wydarzeniach z ostatniego tomu, Duchy w pełni zrozumiały, przez co musiał przejść ich dowódca, toteż Abnett zdecydował się wrócić do korzeni i napisał “Only in Death”.

W tymże tomie, Duchy Gaunta udają się na pustynny, zapylony i jałowy świat znany jako Jago, zaklasyfikowany przez Imperium jako “świat-forteca”. I jest to trafne określenie, gdyż na całej planecie pełno jest antycznych twierdz, tuneli, bunkrów i wszelakich innych fortyikacji. Duchy zostają wysłane przez dowództwo do Hinzerhaus, potężnej twierdzy wydrążonej w górskim szczycie. Mają tam za zadanie odeprzeć atak sił Krwawego Paktu na odsłoniętą flankę większej rzeszy sił Gwardii Imperialnej. Wszystko byłoby ok, gdyby nie dwa małe fakty: raz, że Hinzerhaus to labirynt pogrążonych w półmroku sal i korytarzy, a mapy dostarczone przez dowództwo okazują się nic nie warte; dwa, że w twierdzy jest… coś jeszcze.


Tak jak napisałem powyżej – “Only in Death” to powrót do przeszłości jeśli chodzi o styl. Nie ma tutaj podziału akcji na grupy bohaterów. Cały regiment walczy ramię w ramię od samego początku do samego końca. Prym wiodą natomiast inne postacie niż dotychczas. Sporo miejsca bowiem poświęcono żołnierzom z Belladon, a także dwóm pozostałym Komisarzom regimentu oraz szeregowemu Merrtowi. Autor postarał się o dobre nakreślenie tych postaci, nie pomijając jednak “stałych bywalców” serii. Jak zwykle, miszmasz wyszedł całkiem nieźle, aczkolwiek niektórzy mogą poczuć pewien niedosyt niektórych postaci (w szczególności czuć to po rzadkich, ale niezłych wstawkach humorystycznych). Co ważne, tytuł ten, w przeciwieństwie do niektórych poprzednich, nie zostawia wrażenia niedosytu. Akcja trwa dokładnie tyle ile powinna i zamyka się w odpowiedni sposób, za co należy postawić duży plus autorowi.

Podsumowując, książka jest przednia i świetnie dopełnia całości omnibusa“The Lost”. “Only in Death” pokazuje, że mimo iż cykl o Duchach Gauntatrwa już przez jedenaście (!) nowel, to Abnett nadal potrafi przyciągnąć i zadowolić czytelnika. Gorąco polecam wszystkim fanom cyklu, a także osobom nie obeznanym w temacie jako kawał dobrego military sci-fi.

Autor recenzji: Ethereal

Tytuł: Only in Death
Autor: Dan Abnett
Rok wydania: 2008
Stron: 320
Wydawnictwo: The Black Library