China Miéville – Żelazna Rada 13 06 2010 | zapowiedzi

„Żelazna Rada” jest trzecią książką z cyklu rozgrywającego się w steam punkowym świecie Bas – Lag. „Dworzec Perdido” oraz „Blizna” (kolejno pierwsza i druga w cyklu) przyniosły angielskiemu autorowi sporo nagród i wyróżnień – m.in.Arthur C. Clarke Award 2001, Locus Award 2003, British Fantasy Award 2001, 2003 oraz nominacje do Hugo,Nebula czy World Fantasy. Sam autor jest prekursorem nowego trendu w fantastyce tzw. Weird fiction. Kierunek ten ma przenieść literaturę s f w zupełnie inny od tolkienowskiego wymiar.

China Mieville jest kategorycznym przeciwnikiem powielania tolkienizmu i uważa, że współczesna fantastyka nie potrafi się oderwać od tego uciążliwego dziedzictwa. W jednej ze swoich wypowiedzi określił wpływ twórczości Tolkiena na współczesnych jako „torbiel na dupie literatury fantastycznej”. Niektórzy mogą się poczuć urażeni dosadnością tego określenia, bo kimże jest autor tych słów i gdzie mu do Wielkiego J.R.R. China nie pije jednak bezpośrednio do Tolkiena, a do setek jego mniej lub bardziej naśladowczych kopii przez które współczesna fantastyka stopniowo traci charakter i oryginalność. Trudno się tu z autorem „Żelaznej Rady” nie zgodzić. Jego odważne wypowiedzi to jednak nie wszystko. Za słowami idą czyny, a mianowicie książki o których już wcześniej była mowa, czyli „Dworzec Perdido” oraz „Blizna”. Te dwie pozycje narobiły sporego zamieszania w świecie literatury s f. Liczba nagród jakie otrzymał za nie China nie jest przypadkiem. Apetyty na jego kolejną książkę były ogromne. „Żelazna Rada” była już wyczekiwana przez wielu i gdy w została wydana w 2005 roku całkowicie spełniła pokładane w niej nadzieje. W 2007 roku uniwersum stworzone przez Mievilla zostało wykorzystane przez Adament Entertainment do stworzenia gry rpg na zasadach Dungeons & Dragons. Wokół twórczości Anglika zebrała się już liczna rzesza fanów, ale również jego przeciwników – zwłaszcza tych z szeroko pojętej politycznej prawicy. Warto w tym miejscu wspomnieć, że China Mieville poza tym, że pisze i wykłada, jest również aktywnym lewicującym politykiem. Stąd wiele jego poglądów i teorii na temat funkcjonowania państwa i społeczeństwa znalazło swoje odbicie w jego książkach, nadając im zupełnie nowy wymiar i stając się niejako znakiem firmowym angielskiego twórcy.

Akcja książki toczy się w dwóch płaszczyznach. Z jednej strony mamy miasto – państwo Nowe Crobuzon. Gigantyczny przemysłowy moloch przypominający Coursant z SW, Los Angeles z Blade Runnera czy futurystyczny Nowy Jork z Piątego Elementu, ale bardziej od wyżej wymienionych mroczny. By dopełnić porównania dołożyłbym jeszcze Gotham ( z pierwszych dwóch ekranizacji Batmana) oraz Giedi Prime, czyli industrialną planetę rodu Harkonenów z Diuny w wydaniu Lyncha. Miasto przechodzi właśnie burzliwą rewolucję przemysłową oraz prowadzi ekspansywną politykę zewnętrzną czego efektem jest wojna z odległym tajemniczym państwem Tesh. Nowe Crobuzon to tygiel ras i klas społecznych. Oprócz ludzi na ulicach spotkamy rosłych Ludzi – Kaktusów, owadopodobnych Khepri, żyjących w wodzie Vodanoi a także tzw. Przetworzonych, czyli ludzi którzy za karę zostali „wzbogaceni” o dodatkowe kończyny, głowy, odnóża, elementy napędowe i muszą pracować niewolniczo w wielkich zakładach miasta, a także przy budowie kolei, która jest motorem napędowym ciągle rozrastającego się molocha. W mieście wrze. Rosnąca w siłę klasa robotnicza coraz odważniej podnosi głowę przeciwko rządzącemu twardą ręką (za pomocą doskonale wyszkolonej i całkowicie oddanej milicji) burmistrzowi i parlamentowi. Tu poznajemy jednego z bohaterów powieści, młodzieńca o imieniu Ori. Jest on typowym przedstawicielem młodego pokolenia buntowników. Aktywnie uczestniczy w wiecach, happeningach i utarczkach (niekoniecznie słownych) ze swoimi oponentami. Z każdą chwilą władza w mieście staje się coraz bardziej opresyjna, a młody Ori czuje, że czas ulotek i przemów się już skończył i pora sięgnąć po rozwiązania bardziej radykalne, dlatego za wszelką cenę stara się dostać w szeregi bandy Toro – żywej legendy oporu przeciw władzy.

Drugą płaszczyzną wielowątkowej fabuły książki jest motyw podróży. „Oklepane” krzyknie ktoś w naprędce, ale zapewniam, że takiej wędrówki jaką odbywają bohaterowie próżno szukać na kartach innych książek z gatunku fantastyki i pisze to z perspektywy kogoś kto przeczytał naprawdę wiele pozycji z tego gatunku. Mamy tu historię grupy ludzi, którzy uciekli z Nowego Crobuzon w poszukiwaniu Żelaznej Rady. Tajemnicza Rada ma być ostatnią szansą i nadzieją dla będącego na zakręcie dziejów targanego wewnętrznymi i zewnętrznymi konfliktami miasta. Ma być lekarstwem, które zapobiegnie krwawej rewolucji. Nie wiadomo kim lub czym jest Żelazna Rada, krążą o niej tylko legendy, że już raz przeciwstawiła się tyranii. Ich opowieść to barwna wędrówka przez pełen niebezpieczeństw kontynent. Opisy jakie towarzyszą pokonywanym przez nich krajobrazom oraz napotykanym przez nich istotom są zadziwiające i stanowią dla wyobraźni czytelnika nie łatwą do przełknięcia pigułkę. Rozmach i oryginalność przedstawianej rzeczywistości powalają. Egzotyka i polot wymyślonych stworzeń oraz przewijającej się scenografii przyprawia o zawrót głowy i sprawia, że czytający czuje się zupełnie zagubiony i wyobcowany w tym momentami surrealistycznym świecie. Słownictwo jakiego używa autor to prawdziwa uczta elokwencji. Warsztat pisarski Mievilla stoi na najwyższym poziomie i chylę w tym miejscu czoła przed tłumaczami, bo wykonali kawał dobrej roboty. To z pewnością nie jest łatwa do strawienia pozycja już choćby ze względu na warstwę literacką właśnie. Gdy jeszcze dorzucimy do tego przemycone do fabuły lewicowe przekonania autora, walkę klas, walkę o równouprawnienie, walkę z niesprawiedliwościami społecznymi i represyjną władzą okaże się, że nie jest to raczej fantansidło do poduchy. China nie stroni od tematów tabu. W książce pojawia się przemoc, seks, homoseksualizm, rasizm, globalizacja, przeludnienie, problemy klimatyczne, inżynieria genetyczna – wszystko kunsztownie wplecione w akcję powieści. Wielowątkowość Żelaznej Rady sprawia, że książka ani na moment się nie nudzi. Historia opowiadana wielotorowo w zadziwiający sposób splata się ze sobą i łączy się w wielkim emocjonującym finale.

Jest pogląd, że China Mieville wyrażając się negatywnie na temat naśladownictwa Tolkiena we współczesnej fantastyce wpadł w sidła własnych osądów. Gdy wydawał „Dworzec Perdido” i „Bliznę” był pionierem w swoim gatunku. W momencie gdy światło dzienne ujrzała „Żelazna Rada” na rynku byli już tacy którzy poszli w jego ślady i… zdaniem wielu, niektórzy z tych „naśladowców” zrobili to lepiej niż sam China w swojej trzeciej odsłonie. Czy jest tak w rzeczywistości najlepiej sprawdzić samemu sięgając po „Żelazną Radę”. W moim odczuciu książka ma ogromny potencjał i w niczym nie ustępuje poprzedniczkom. Warto dodać, że ta zdaniem krytyków (i przeciwników) najsłabsza w dorobku Chiny Mievilla i częściowo wtórna (takie oskarżenia też pod adresem „Żelaznej Rady” padały) zdobyła w 2005 roku Arthur C. Clarke Award, Locus Award for Best Fantasy Novel i była nominowana do World Best Fantasy oraz Hugo. Niech to będzie najlepszą reklamą i zachętą do sięgnięcia po ten nietuzinkowy i intrygujący tytuł. Gorąco polecam

Sławomir ‘Loke’ Sasuła

Dziękuję wydawnictwu Zysk i s-ka za udostępnienie egzemplarza do recenzji.