Aleksander Kowarz – Rydwan Bogów 16 04 2010 | zapowiedzi

W pobliżu Kazimierza zostaje odnaleziony złoty egipski skarabeusz. Zagadką pozostaje jak ten przedmiot sprzed 3 tysięcy lat znalazł się tak daleko od miejsca swojego powstania. Wkrótce wokół tego znaleziska los złączy ze sobą kilka wyjątkowych osób. Ich spotkanie nie jest przypadkiem. Splecione w odwiecznej walce siły bytu i niebytu po raz kolejny ustawiły swoje figury na planszy. Zwycięzcy przypadnie Rydwan Bogów, a z nim nieograniczona potęga i władza nad wszechświatem.

Egipski relikt zostaje przypadkowo odkryty na starym XVIw franciszkańskim cmentarzu na Skałce – wyspie w pobliżu Kazimierza, przez miejscowego chłopaka. Natychmiast na miejsce przybywa ekipa archeologów z profesorem Orańczakiem i jego asystentką Anną. W tym samym czasie do Kazimierza zdąża Andrzej Stawicki – dawny znajomy Orańczaka i Anny, zamierza tam znaleźć trochę spokoju by uporać się z samym sobą. Na miejscu poznaje Izę, która również w Kazimierzu próbuje dojść do siebie po traumatycznych przeżyciach. Po pewnym czasie cała czwórka spotyka się i postanawia wspólnie zająć się sprawą egispkiego skarabeusza. Ostatni na Skałce zjawia się zakonnik Tomasz, który również okazuje się być bardzo zainteresowany znaleziskiem. Wkrótce wszyscy oni staną u wrót (dosłownie)przygody, która całkowicie odmieni ich losy. Równocześnie, niejako w retrospekcji, 3000 lat wcześniej dwójka podróżników – egipski kapłan Świątyni Bytu – Sefian oraz jego syn Achon wyruszają z misją, by ukryć potężny artefakt – Rydwan Bogów. Rozpoczyna się wyścig z czasem, a siły niebytu już wiedzą, że rydwan jest w drodze i zaczynają go szukać. Niebawem okaże się, że losy 5tki naszych rodaków i tych dwóch Egipcjan są ze sobą w niezwykły sposób związane.
Książka pana Kowarza nieodparcie kojarzy mi się z twórczością Nienackiego. I jest to z mojej strony jak najbardziej komplement. Choć książki tego drugiego były/są skierowane raczej przede wszystkim do młodzieży – nie spotkamy tam seksu a i śmierć któregoś z bohaterów – nawet tego złego, występuje bardzo rzadko. A jednak przygoda, tajemnica, zagadka do rozwiązania, spory „łyk” historii i archeologii, wyścig z czasem i skarb do odkrycia to wszystko sprawia, że duch Nienackiego unosi się gdzieś w pobliżu. Oczywiście „Rydwan Bogów” jest pozycja nazwijmy to dużo mroczniejszą. Przede wszystkim główny bohater – główny bo towarzyszy czytelnikowi od początku historii – Andrzej Stawicki, wzięty fotoreporter ze znanego miesięcznika, z pewnością nie jest typem Pana Samochodzika. Ma ciekawą pracę, dużo podróżuje po świecie, jest przystojny i podoba się kobietom, a jednak … to facet, który mimo czasu jaki upłynął jeszcze nie uporał się ze śmiercią żony, a do tego dźwiga brzemię ciężkich traumatycznych przeżyć jakich był świadkiem podczas swojej pracy w ogarniętym wojną Iraku. Jego demony i koszmary nie pozwalają mu normalnie żyć.
Drugim z głównych bohaterów, który pojawia się chronologicznie na stronach opowieści jest profesor archeologii i jednocześnie najwybitniejszy polski egiptolog swoich czasów – Antoni Orańczak. Postać bardzo podobna do ojca Indiany Jonesa granego przez Connery’ego. I nie móiwę tu tylko o fizycznym podobieństwie. Obaj panowie przeżyli życie pełne archeologicznych sukcesów, ale nie zdołali osiągnąć swego wieńczącego karierę finalnego, ostatecznego dokonania. W wypadku seniora Jonesa chodzi oczywiście o znalezienie Graala. Dla Orańczaka tym celem było odkrycie egipskiego grobowca na miarę grobowca Tutenchamona. Po odnalezieniu złotego skarabeusza dla profesora szybko stało się jasne, że los daje mu ku temu ostatnią szansę.
U boku profesora znajdujemy jego asystentkę – Annę Nawrot. Inteligentna, błyskotliwa i bardzo atrakcyjna doktor archeologii, która towarzyszy Orańczakowi w jego odkryciach od czasów gdy sama była jego studentką. Postać, moim zdaniem, nie do końca przez autora wykorzystana. Jej zadaniem miało być z pewnością skomplikowanie i zintensifikowanie więzi emocjonalnych między głównymi bohaterami. Piękną panią archeolog łączył kiedyś namiętny romans ze Stawickim i jego żar jeszcze do końca nie wygasł. Z kolei uczucie Anny – z którego ona sama nie do końca zdaje sobie sprawę – do Orańczaka wyrosło w ciągu wielu lat znajomości i współpracy z nim. Natomiast Tomasz Wysocki – o którym za chwilę, roztacza wokół siebie niepokojący i diaboliczny urok przez co wydaje się Annie pociągającym człowiekiem.
Kolejna bohaterka pojawia się na stronach książki dość niespodziewanie gdy omal nie ginie pod kołami samochodu Andrzeja Stawickiego. Iza Mielniuk to szczupła, zgrabna blondynka o krótko przyciętych włosach i dziewczęcej urodzie. Wesoła, sympatyczna i pełna uroku kryje w sobie jednak mroczną tajemnicę i ból który cięzko ukoić. Wkrótce okazuje się, że tych dwoje ma ze sobą wiele wspólnego, a przeznaczenie połączyło ich ze sobą w bardzo konkretnym celu.
Ostatnią z głównych postaci , ale jednocześnie jedną z najważniejszych jest Tomasz Wysocki. Brat zakonny przysłany przez prowincjała Franciszkanów na teren wykopalisk Orańczaka jako obserwator mający zadbać by pochowanym tam w XVIw. braciszkom nie zakłócać spokoju. Widać, że przy projektowaniu tej postaci wpływ na autora miał Dan Brown i jego tendencja do demonizowania Kościoła i jego sług. Jakże odmienny jest ten zakonnik od obrazu pobożnego braciszka do jakiego przywykliśmy. Przystojny, dobrze zbudowany, ubrany niczym Bond i poruszający się klasowym samochodem. Facet, który roztacza wokół siebie aurę niepokojącej tajemniczości. Już na pierwszy rzut oka widać, że czuwanie nad pracującymi studentami archeologii jest ostatnią rzeczą jaka go tak naprawdę interesuje na terenie wykopalisk.
Obok plejady współczesnych nam bohaterów, których przedstawiłem powyżej występuje w książce jeszcze dwójka równie ważnych osób. Mowa oczywiście o Sefianie i Achonie o których wspomniałem już we wstępie. Pan Kowarz podzielił bowiem akcję swojej książki na 2 główne wątki. Współczesny i egipski – dziejący się 3000 tys lat temu. Kolejne etapy obu historii poznajemy na zmianę. Podczas gdy Andrzej, Iza, Antoni, Anna i Tomasz zaczynają zgłebiać tajemnicę Skałki, Sefian dostaje od swego przełożonego – arcykapłana Świątyni Bytu misję. Ma zabrać bezpieczny dotąd Rydwan Bogów i zanieść go faraonowi, który będzie mógł mu zapewnić pewniejszą ochronę. Sefian wyrusza niczym tolkienowski Frodo w misjęz której powagi nie do końca zdaje sobie sprawę. Jednego jest pewny, artefakt nie może wpaść w niepowołane ręce, gdyż podobnie jak Jedyny Pierścień jest o tyle potężny co zdradliwy. Obie ,zdałoby się bez związku historie, autor w bardzo pomysłowy sposób połączył wspólnymi wizjami sennymi Sefiana i Andrzeja Stawickiego. Tworząc tym samym ciekawy, niepokojący klimat. A skoro już przy klimacie jesteśmy to Kowarzowi udało się stworzyć pod tym względem bardzo ciekawą pozycję. Autor zebrał razem kilka poniekąd nie związanych ze sobą pojęć, które, np. w moim przypadku, bardzo silnie oddziałują na wyobraźnię. Mamy tutaj: starożytny Egipt, egipską mitologię, bramę do innego świata, światy równoległe (a jestem zagorzałym fanem Stargate), Kazimierz – miasto „magiczne” ze względu na swój niepowtarzalny urok i scenerie, statki powietrzne (Thorgal w krainie Qa, grupa podróżników w zupełnie nowym dla nich świecie), archeologiczny klimat, diaboliczny wysłannik Kościoła. To wszystko zostało wrzucone do „miksera”, porządnie zmieszane i podane w postaci wyśmienitego drinka od którego może się lekko zakręcić w głowie. Najpoważniejszą wadą książki jest to, że ma potencjał. Mogłaby być spokojnie 1szym tomem naprawdę niezłego cyklu. Zamiast tego otrzymujemy napakowane akcją 486 stron na których ciężko się nudzić. Mimo tego co wydarzyło się na łamach książki uważam, że jeszcze nie wszystko stracone i pewne furtki są wciąż otwarte, by któregoś dnia pan Aleksander Kowarz uraczył nas kolejną częścią Rydwanu Bogów.
I tak już zupełnie na koniec chciałbym pochwalić oprawę książki. Powiedziałbym, że ma grafikę w starym dobrym stylu. Jako osoba która wychowała się na książkach państwa Szklarskich i Zbigniewa Nienackiego mam sentyment do tego typu „rysowanych” okładek. W ciepłej (egipskiej powiedziałbym nawet) stylistyce kolorów mamy rysunki niemal wszystkich głównych bohaterów. Ich twarze są niezwykle sugestywne i wspaniale uzupełniają obraz tych postaci jaki rysuje się w naszej wyobraźni podczas lektury.
Podsumowując Rydwan Bogów to opowieść dla wszystkich fanów prawdziwej przygody i dobrego jak na debiutanta warsztatu literackiego. Książka bardzo dobra, nie wybitna, ale z pewnością na tle tego całego wysypu książek z gatunku polskiego fantasy – wybijająca się. Osobiście polecam.

Sławomir “Loke” Sasuła

Dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka za udostępnienie egzemplarza do recenzji


Rydwan Bogów
Autor: Kowarz Aleksander
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2009-08-05
Gatunek: Fantasy
ISBN: 978-83-7506-283-0
Liczba stron: 488
Format: 13.4×20.5cm