Polcon 2009 28 11 2009 | zapowiedzi

Polcon – tę nazwę zna każdy szanujący się konwentowicz. Tego roku odbyła się XXIV odsłona Ogólnopolskiego Konwentu Miłośników Fantastyki „Polcon”. Odbywał się w dniach 27 – 30 sierpnia w Łodzi.

Organizacja

Zacznę teraz od czegoś, od czego zwykle pisząc relacje nie zaczynałem, lecz niestety przy tym konwencie jestem zmuszony to zanotować. Cały konwent został rozbity na 3 części: Halę MOSiR’u, Lodex oraz Sleeproom. By przejść z MOSiR’u do Sleeproom’u trzeba było mieć ok. 15 minut czasu, z Lodex do Sleeproom’u jakieś 10 minut, (jeżeli biegło się na skróty pomijając pasy) lub ok. 20 minut (jeżeli chciało się iść zgodnie z przepisami). Dystans z MOSiR’u do Lodex’u był stosunkowo mały, więc można było się przemieszczać pomiędzy nimi tracąc jedynie 5 minut konwentu. Drugą sprawą są stanowiska akredytacyjne. Były ustawione 2 stanowiska akredytacyjne (TAK 2! NIE 1), lecz nikt z tego drugiego nie korzystał i uformowała się momentalnie kolejka ciągnąca się przez cały hol, przedsionek i chodniku przed budynkiem. Widziałem, że było miejsce na zrobienie akredytacji z kilkoma stanowiskami na pierwszy dzień, aczkolwiek organizatorzy stwierdzili, że 2 na największy w Polsce konwent fantastyki wystarczą, tylko ludzie stracą dużo z konwentu stojąc około 2 godzin za akredytacją. Kolejną sprawą jest to, że jak już konwent się zaczął, ludzie zaczęli się akredytować, część z nich zaczęła już działać było jeszcze bardzo dużo rzeczy nie gotowych. Gżdacze biegali jeszcze długo po rozpoczęciu się konwentu. Ostatnie, co przychodzi mi na myśl to pokoje sesji. Były one ustawione nad gamesroom’em (hałas) i nie było okien, ani wentylacji (po 30 min sesji robiło się tak duszno, że nie można było wytrzymać i trzeba było otwierać drzwi i robić przerwę by nabrać powietrza), lecz poza tym były bardzo dobrze zaopatrzone i wygodne (osobiście zorganizowałbym pokoje sesji w Lodex’ie w nieużywanych klasach). Pomijając powyższe szczegóły, było dobrze.

27 sierpnia

W Łodzi byłem już wcześniej, więc na konwent dotarłem grubo przed tym, jak stanowiska akredytacyjne ruszyłem. Zakredytowałem się przy drugim stanowisku, do którego nie była żadna kolejka (…) i zawieszając swój identyfikator ruszyłem razem ze znajomymi na konkurs friends’owy, z którego wyszliśmy po 5 minutach (po prostu nas przerósł). Ruszyliśmy do gamesroom’u gdzie pobawiliśmy się przez pół godziny w jungle speed’a i ruszyliśmy na „Konkurs Hadrcore’owej Wiedzy o cRPG”. Konkurs ten był przeprowadzony dobrze, konkretne pytania, łatwy podział, lecz jedyne, co zniechęcało trochę to zminimalizowanie listy cRPG’ów do: Baldur’s Gate, Icewind Dale, Oblivion, Morrowind, Gothic, Neverwinter Nights i Planescape Torment. Gdzie podziały się takie tytuły jak: Vampire the Masquerade: Bloodlines, Vampire the Masquerade: Repemption, SpellForce, Star Wars: Knight of the Old Republic, Wiedźmin i wiele, wiele innych. Zawiodło mnie to niesamowicie, lecz nic się nie poradzi. Po tym jak się okazało, że nasza drużyna nie ma prawa przejść dalej z taką, a nie inną ilością punktów podziękowaliśmy za zabawę i wyszliśmy. Nasze kroki skierowaliśmy znów do gamesroom’u gdzie cieszyliśmy się grą w „Blefuja”. Następnie, gdy przyszedł czas ruszyliśmy na Oficjalne Rozpoczęcie Polcon’u, które odbyło się o godzinie 19 w ogromnej sali. Odbyły się tam podziękowania dla sponsorów oraz dla uczestników za przybycie. Odbyły się również pokazy trailer’ów dwóch filmów Sci-Fi – 9 oraz Dystrykt 9. Całe spotkanie podsumowały gromkie brawa publiczności. Później ruszyliśmy na spotkanie z aktorami kultowego filmu Star Wars! Na Polcon zaproszeni zostali: Richard LeParmentier oraz Jeremy Bullach. Spotkanie z nimi przedłużyło się sporo, lecz nie żałuję pójścia tam. Następnie rozpoczęły się kalambury StarWars. Wraz z dwójką znajomych stworzyliśmy drużynę i na początku bardzo dobrze nam szło, dopóki nie przyszło mi pokazać Korbianina, istotę, o której istnieniu dowiedziałem się właśnie tam. Zostało mi wytłumaczone, że to „gość z lodem na głowie”, więc pokazałem „gościa z lodem na głowie”, lecz nikt nie zgadł. Tak, więc odpadliśmy za sprawą Korbianina. Następnie zostało rzucone pytanie: „Czy ktoś wie, co to jest Korbianin?” i nastała cisza, przez co przegraliśmy ślepym trafem. Skierowaliśmy się do gamesroom’u, a po kilku grach stwierdziliśmy, że pogramy sobie w jakiegoś RPGa. Zaoferowałem się, że mogę poprowadzić Wampira: Maskaradę, bo mam przygotowaną sagę, więc ruszyłem po podręczniki, karty postaci i moje notatki. Skończyliśmy grać przed godziną 6 rano i ruszyliśmy wykończeni spać.

28 sierpnia

Obudziłem się około godziny 10, ogarnąłem się i ruszyłem coś zjeść. Po pół godzinie znalazłem się w gamesroom’ie, który pochłonął mnie i wypuścił dopiero za dziesięć 12. Ruszyłem na prelekcję Nurgling’a o Minikonwentach. Była prowadzona jednak przez dwóch prelegentów, którzy mówili szybko i praktycznie bez ładu i składu wlewając siedzącym słuchaczom cząstki informacji do głowy. Mieli za mało czasu, a gdyby zmienić jedną godzinę na dwie to na pewno wyglądałoby to lepiej niż wtedy, no cóż… nie można mieć wszystkiego. Skończyło się o godzinie 13, ruszyliśmy w tedy ze znajomymi na obiad, a następnie do hali MOSiR’u. Na stoisku StarWars naprzeciwko komputerów był duży telewizor, do którego podpięta była konsola Wii. Zaczęliśmy grać w the Force Unleashed. Następnie ruszyliśmy popatrzeć jak radzą sobie Bitewniaki. Z tego, co zaobserwowałem to nie byli za bardzo zachwyceni warunkami, stoły były wąskie i ułożone blisko siebie, więc nie było za dużo miejsca. Okazało się, że jest już godzina 16,30. Ruszyłem, do gamesroom’u i rozpoczęliśmy partię w emocjonującą grę, jaką jest Battlestar Galactica (trafił mi się Cylon ). Po grze zostałem zaproszony na sesję w autorskim systemie prowadzonym przez Tiger’a. Na sesji minęła mi cała noc i prawie cała sobota…

29 sierpnia

Całą sobotę praktycznie przegrałem w ową sesję, była ona ciekawa, emocjonująca i strasznie długa. Wyszliśmy z pokoju sesji o godzinie 18.30 i ruszyłem do Lodex’u gdzie miało być rozdanie ról do LARPa w old World of Darkness pt. „Purgatiorium”. Organizatorzy trochę się spóźnili, aczkolwiek nie dużo. Okazało się, że LARP został przeniesiony (na szczęście) na późniejszą godzinę z powodu gali wręczenia nagród im. Janusza Zajdla. Przydzielono mi postać, ruszyłem się przygotować i poszedłem na Galę Zajdlową, która nie odbyła się w Lodex’ie, a jednak na hali MOSiR’u. Na początku odbyły się podziękowania dla sponsorów, a następnie pokazano film pt. „Tam i z powrotem”. Na tym Polconie była pewna innowacja, ponieważ wyniki głosowania nie przeczytał jak zwykle Lech Kolczak, lecz Justyna Fruń. Nagrody otrzymali: Anna Kańtoch (za opowiadanie) i Rafał Kosik (za powieść). Gala skończyła się jakoś o 22 i ruszyłem na LARPa. Trwał kilka dobrych godzin i był świetnie zorganizowany, bardzo podobał się i mnie i współgraczom. O tym LARPie opowiadaliśmy długie godziny w owy wieczór oraz następny dzień. Szczęśliwie ruszyliśmy do gamesroom’u gdzie do 4 godziny graliśmy w „Palce w Pralce” i wiele innych. Około godziny czwartej poszliśmy do sleeproom’u by zregenerować siły.

30 sierpnia

Ostatni dzień konwentu był dniem biegania. Już od rana wszyscy biegali z jednego budynku do drugiego, pakowali się i jechaliby zdążyć na pociąg do domu. Ja robiłem to samo, co wszyscy, rano się spakowałem, później ostatnie pieniądze przepuściłem na stoiskach różnych sklepów. Nie miałem niestety tyle czasu, co reszta, bo zaraz później zagrałem w kilka gier i musiałem się zbierać. Zabrałem się z grupką jadącą tym samym pociągiem, co ja i ruszyłem do domu. Wspomnienia z Polconu wracają, a są to dobre wspomnienia mimo organizacji, która pozostawiała wiele do życzenia…

Patryk „Vampire” Mędela