Avangarda V 31 08 2009 | zapowiedzi

W dniach 2 – 5 lipca w Warszawie odbyła się Avangarda V będąca jednym z największych konwentów fantastycznych w Polsce. Piąta edycja znanego i lubianego warszawskiego konwentu zaszczyciła nas swymi atrakcjami.

2 lipca

Avangarda mieściła się w budynku zespołu szkół nr 37 przy al. Stanów Zjednoczonych. Jeździła tam wystarczająca ilość autobusów w minimalnych odstępach czasu, więc bez przeszkód dotarłem na miejsce w niedługim czasie. Stanowiska akredytacyjne działały szybko i sprawnie, przez co nie tworzyły się kolejki. Każdy uczestnik konwentu dostawał czarną torbę z logiem Avangardy, która w czasie trwania konwentu praktycznie na każdym kroku objawiała swoją przydatność. Znalazłszy sleeproom z wolnym miejscem wyciągnąłem najpotrzebniejszą część konwentu, bez której wszystko działoby się bez ładu i składu – informator. Okładka informatora zachowana była w kolorystyce żółto – brązowej, a na samym środku widniało logo piątej edycji zlotu. Estetycznie i przyjemnie wykonany z najpotrzebniejszymi informacjami cieszył oko. Swe kroki wraz ze znajomymi ruszyliśmy do gamesroom’u gdzie do późnej godziny nocnej zabawialiśmy się mniej pospolitymi grami planszowymi i karcianymi jak np. Sabotaż. Gamesroom był ogromny i imponujących rozmiarów, poświęcono mu ogromną część korytarza oraz 2 duże sale. Gier również była imponująca ilość poskładana najwyraźniej z kilku sklepów obecnych, poza tym chwali się całodobowa obsługa. Po przeprawach przez rozmaite gry, gdy mieliśmy pójść spać dowiedzieliśmy się o sali komputerowej. Żwawym krokiem, zaciekawieni ruszyliśmy w tamtą stronę. Za drzwiami powitało nas kilkanaście stoisk PC z wgranymi już rozmaitymi grami takimi jak: Left 4 Dead; NecroVision; Tomb Raider: Underworld; Wanted: Weapon of Fate. Graliśmy do świtu, a później znużeni padliśmy na nasze śpiwory.

3 lipca

Gdy się obudziłem i odświeżyłem ruszyłem do gamesroom’u, gdzie zamierzałem przyłączyć się do gry w najniebezpieczniejszą i cieszącą największym zainteresowaniem grę o nazwie Jungle Speed. Jednak nie dokonałem tego, ponieważ wraz ze znajomym wybraliśmy się do sklepiku konwentowego gdzie miał się odbyć konkurs w starą, aczkolwiek kultową grę komputerową Liero. Było nas około ośmiu. Rozpoczął się mrożący krew w żyłach turniej w pixelową grę, w której nie tylko krew lała się strumieniami i pociski cięły powietrze, lecz pasja i adrenalina rywali płynęła przez rozgrywkę. Po drodze usłanej szczęściem, ale równie krwią i potem doszedłem do finału. To zdarzenie wstrząsnęło mną i dodało sił na walkę o mistrzostwo w, Liero lecz niestety pewność siebie zgubiła mnie, jak wielu innych… Finał ciągnął się i zacięta walka zdawała się nie mieć końca przez te kilka minut. Zdawało się, że czas się zatrzymał właśnie na te chwile, chwile zwycięstwa i porażki – dwóch najpotężniejszych i najtwardszych wojowników. Niestety Vampire popadł w pustkę przegranej i niestety przyszło mi zostać w cieniu tronu, na którym mogłem siedzieć… Wicemistrz Liero dostał 90 waluty konwentowej – tak zwanych „Złych Szelągów” – co dodało do mojej kolekcji 3 książki i wyrwało z depresji. Następnie przeszedłem się by zwiedzić konwent. Była cała klasa poświęcona bloku Star Wars, a w sąsiedniej sali konkurowała Strefa StarTrek. Na najwyższym piętrze znajdowało się kilka LARP’owni, na samym dole bar konwentowy z niezliczoną ilością smacznych i w miarę tanich posiłków. Na parterze w lewym skrzydle budynku znajdowały się stoły do battle’i, a w prawym skrzydle sala komputerowa, akredytacja, stoisko Q-Workshop, stoisko z koszulkami i kilka sal prelekcyjnych. Pierwsze piętro gościło gamesroom, sleeproom’y, bloki SW i SF, sklep konwentowy oraz kilka sal konkursowych. Następnie wraz ze znajomymi chcieliśmy załapać się na konkurs Potterowski, jednak ilość ludzi dała nam do zrozumienia, iż nie potrzeba jeszcze jednej drużyny, która może przeczytała sagę, lecz nie za bardzo się nią interesuje… Do 22 godziny z przerwami siedzieliśmy w gamesroom’ie, a następnie wystrojony ruszyłem na LARPa w systemie Wolsung przygotowywany przez Zioło i Fingrina. Live Action w klimatach Wolsunga wychodzą świetnie, mam na poparcie tego i odczucia znajomych grających już w kilka LARP’ów Wolsungowych oraz mój własny wkład w przygodę jako gracza. Przed spaniem zagrałem jeszcze na chwilę na komputerze ufundowanym przez hp i znów poszedłem spać.

4 lipca

4 lipca pierwsze, na co poszedłem to odbywająca się w auli Oficjalna Premiera Gry Fabularnej Klanarchia prowadzona przez Simona wsparta prezentacją multimedialną. Dwie godziny trwała ta prelekcja, poza tym była szczegółowa i opisywała świat, postaci, koncepcję, genezę oraz przykłady rozmaitych sytuacji, jakie mogą zdarzyć się podczas rozgrywki, a na końcu rozdawane były mapy Rubieży – terenu gry, w którym rozgrywa się przygoda. Następnie jak na złamanie karku pobiegłem do LARP’owni gdzie miał się rozgrywać LARP w nowego Maga – Mage: the Awakening. Było to w ogóle nie potrzebne, ponieważ na końcu dostałem informację, iż organizatorzy nie przyjechali i najbardziej oczekiwanej atrakcji tego dnia nie będzie. Wraz ze znajomymi zagraliśmy sobie w tedy w Rice Wars, a później w jeszcze jakieś gry, których tytułu nie za bardzo pamiętam, a następnie poszliśmy na zewnątrz po wewnętrznej stronie terytorium konwentu. Odbywały się tam starcia na bokeny i opisy najróżniejszych technik walki na katany, a na końcu ten, kto chciał mógł sam je poćwiczyć. Znów około 22 ruszyłem na LARPa tworzonego przez redakcję wod.polter.pl zwany Mordercza Gra. Nie miałem tam szczęścia, ponieważ zostałem zamordowany zaraz po rozpoczęciu (nie wiem czy minęło pięć minut). Przez to iż nie uczestniczyłem już w grze wziąłem znajomych i zacząłem prowadzić sesję w przygotowanym do tego pokoju. Skończyliśmy w niedzielę nad ranem.

5 lipca
Ostatniego dnia o godzinie 10 ruszyłem na tzw. „Po*****ne kalambury Erma prowadzone przez Erma i Haryona. Skończyły się o godzinie 12, kiedy to wszyscy zaczęli się już pakować. Spakowaliśmy się, więc i ogromną grupą pojechaliśmy na dworzec gdzie rozstaliśmy się w nabożnym skupieniu i rozjechaliśmy się ze stolicy do swych domów.

Patryk „Vampire” Mędela