Sacred 2: Fallen Angel – recenzja 29 11 2008 | zapowiedzi

Gry Sacred-2-Fallen-Angel

Większość z nas pewnie pamięta pierwszego Sacreda który pomimo że nie był doskonały ani tak dobry jak Diablo II to był całkiem niezłą grą, zwłaszcza w rozgrywkach sieciowych. Twórcy gry, firma Ascaron idąc za swym sukcesem postanowiła stworzyć kontynuację. Jak się prezentuje druga część gry?

Historia magistra vitae

Fabuła Sacred 2 ma miejsce około dwa tysiące lat przed wydarzeniami znanymi z części pierwszej, wszystko toczy się wokół mistycznej energii T, mocy która służyła pierw Serafiom a później Wysokim Elfom dzięki której ustanowiły swą cywilizacje. Jednakże energii było za mało dla obu ras i rozpoczęły między sobą wojnę o panowanie nad energią T. Skutkiem tego była korupcja energii która poczęła wpływać na świat i zamieszkujące go istoty wypaczając umysły i tworząc potwory.

W tymże świecie pojawia się nasz bohater może stanąć zarówno po stronie Jasności jaki i po stronie Ciemności, wyboru tego dokonujemy na początku gry (tylko dwie postacie nie mogą wybierać swojej “strony” – Serafia musi być dobra a Inkwizytor zły) a nie przez swoje uczynki już w czasie rozgrywki w końcu Sacred to prosty hack n’slash a nie klasyczne cRPG o wielowątkowej fabule. 🙂

Obrońcy świata i nie tylko

Twórcy gry oddali nam do dyspozycji sześć klas postaci. Są to niebiańska wojowniczka Serafia, miotająca zaklęciami Wysoka Elfka, skryta Driada, gladiatorskiego Wojownika Cieni, zaawansowanego technomagicznie Strażnika Świątynnego oraz mrocznego Inkwizytora. Każdą z postaci musimy grać inaczej i co oczywiste, zdolności każdej z nich są bardzo różnorodne.

Naszego bohatera opisano sześcioma atrybutami którymi są siła, zręczność, wytrzymałość, inteligencja, witalność oraz siła woli. Co parę poziomów zdobywamy także nowe umiejętności a przy każdym nowymi levelu możemy podnosić naszą znajomość już posiadanych.

Każda z postaci ma też dostęp do różnych sztuk walk których uczą się i rozwijają poprzez zdobywanie i “zjadanie” znalezionych w truchłach przeciwników runach. Same runy mogą nam dać jakiś czar lub silny cios jednakże możemy je łączyć w efektowne kombosy którymi dzięki jednemu kliknięciu możemy wymieść cały oddział przeciwników.

Tam i z powrotem

Ankaria czyli udostępniony nam do zwiedzania świat jest na prawdę ogromny, liczy sobie ponad 50 kilometrów kwadratowych (sic!), na dodatek wszędzie jest coś do oglądania – lasy, rzeczki, mosty, polany, jeziora. Świat prezentuje się naprawdę ładnie a w niektórych miejscach aż czuć ten heroizm.

Świat podzielono na dziewięć krain do których dostęp odblokowujemy sobie tak jak w GTA odblokowywało się dostęp do nowych dzielnic, poprzez wykonywanie zadań wątku głównego który zajmie nam około 30 godzin! Do tego trzeba dodać naprawdę ogromną masę questów pobocznych, niestety nie są one zbyt oryginalne czy różnorodne i opierają się o schemat “przynieś, podnieś, pozamiataj”.

Grafika prezentuje się całkiem miło, mamy przyjemne dla oka kolory, ładne budynki oraz inne elementy otoczenia i do tego wszystko przyprawione jest całkiem niezłym silnikiem odpowiadającym za fizykę, dzięki czemu ubity na wzgórzu potwór się z niego powoli sturla.

Graj muzyko!

Muzyka i udźwiękowienie Sacreda 2 nie stoją może na szczycie tego co osiągają twórcy gier, niemniej jednak nie denerwują i nie zmuszają nas do wyłączenia głosu w grze i załączeniu Winampa. Jedyną rzeczą która doprowadzała mnie do szewskiej pasji były komentarze bohatera i potworów rzucane przed/po ubiciu, o ile wypowiedziane raz i to na jakiś czas mogą być śmieszne to jednak słuchanie po raz siedemdziesiąty jak kobold skrzeczy “Three days before my birthsday” potrafi człowieka porządnie zdenerwować.

Na wielki plus Sacredowi należy też zaliczyć umieszczony w grze koncert power metalowej kapeli Blind Guardian, naprawdę świetny pomysł i gest ze strony twórców.

Ręka, noga, mózg na ścianie
Fabuła w Sacredzie co oczywiste jest tylko pretekstem który pozwoli nam przebiec się po mapie i wymordować tysiące wszelkiego rodzaju istot od wilków począwszy, przez zbirów po bliżej nie określona monstra. I tu zdecydowanym minusem gry jest mała różnorodność potworów które przychodzi nam mordować, przebijanie się przez setki goblinów staje się monotoniczne i nawet wymyślanie nowych sposobów na zabijanie nie przynosi takiej radości jak ubicie czegoś innego.

Niemniej sama rozgrywka jest przyjemna i pomimo swej prostoty i braku jakiegoś wyższego celu potrafi przykuć do monitora na dobre parę godzin dziennie, Sacred 2 ewidentnie wciąga pomimo że możemy w nim liczyć jedynie na grind.

“Koniec bomba…”
Sacred 2: Fallen Angel to zdecydowanie dobra gra, nie jest to hit taki jakim było Diablo II, niemniej jednak pozostanie zapamiętany. Jeśli jesteście fanami h’n’s to powinniście się zaopatrzyć w ten tytuł ponieważ da wam dobrej rozrywki na długie, nadchodzące zimowe wieczory. Jeśli jednak nie jesteście maniakami rzezi na potworkach to i tak nie zawiedziecie się na Sacredzie. Jedynie ortodoksyjni fani RPG będą zawiedzeni, ale oni na dźwięk słów hack n’slash reagują paniką 🙂

Dziękuję wydawnictwu Cenega za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Gatunek: RPG
Wydawca: Koch Media
Premiera: 10 października 2008
Platforma: GRA PC
Cena det.: 99,90 zł
Kod EAN: 5907671213928