Recenzja “Gothic 3” 28 11 2009 | zapowiedzi

Gry header

Kumple śmieją się ze mnie, że potrafię godzinami opowiadać o zawiłościach fabularnych pierwszego Gothica i przygodach, jakie bohater przeżył w drugiej jego części. Ja nic na to nie poradzę, taki już jestem, że nie ma dla mnie lepszej serii gier RPG w historii niż Gothic. Dlatego nie powinny nikogo dziwić moje nieziemskie oczekiwanie tego, co zaprezentuje sobą część trzecia.

Oczekiwanie jednak dobiegły końca, gra trafiła w moje ręce i nie uwolniła się od nich do czasu, kiedy obejrzałem ostatni filmik (a dokładniej zwykły pokaz slajdów). To, co czuję po tych kilku godzinach gry można nazwać tylko jednym słowem: zauroczenie.
O fabule naprawdę i o dziwo nie trzeba mówić wiele, niestety w tej części nie powala ona na kolana, można nawet rzecz, że jest tak standardowa, że w tym temacie twórcy zawalili na całej linii. Po tym, co dane było mi przeżyć przy okazji grania w poprzednie części spodziewałem się czegoś o wiele bardziej ciekawego i wbijającego w fotel. Bezimienny, (czyli nasz główny bohater) i jego kumple przypływają na kontynent. Wbrew ich nadziejom i oczekiwaniom wcale nie będą mogli teraz odpoczywać, ponieważ ziemia, na której się znaleźli okazuję się być okupywana przez orków. Już na samym początku dane nam będzie trochę ich pozabijać, a to dopiero początek tego, co nas czeka, ponieważ będziemy musieli wybrać, czy chcemy się im sprzeciwić i dołączyć do buntowników, którzy ukrywają się w lasach, czy przeciwnie, sprzymierzymy się z nimi i zaczniemy gnębić innych ludzi. Frakcji jest oczywiście więcej (są jeszcze między innymi: Gońcy Leśni, Koczownicy, czy Magowie), ale te dwie są, można powiedzieć głównymi, ponieważ cała linia fabularna opiera się właśnie na nich. Więcej o fabule nie wspomnę, ponieważ uważam, że jest na tyle słaba, że nie ma sensu dobijać jeszcze tego wrażenie zdradzaniem jej.
Główna wada została już wymieniona, teraz można przejść do tego, co jest dobre, a mianowicie świata. Wiedziałem, że Piranha Bytes w tej dziedzinie jest nie do pobicia, ale to, co pokazała teraz, przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania. Świat w Gothicu 3, chociaż srogi i nierzeczywisty, jest po prostu genialny. Nie jest to prosty, bezkresny kawał ziemi, jaką dane nam było przemierzać w Oblivionie, ale nie jest też mały jak np. w pierwszej części Gothica. Można go podzielić na trzy części. Pierwszą z nich jest Myrtana, w której zaczynamy grę, czyli zielony, przepełniony bujną fauną i florą duży kawałek ziemi, w którym wszystko wygląda tak pięknie, że nie raz pomyślałem, że sam chciałbym pozwiedzać te tereny. Drugim otoczeniem jest piaszczysty Verrant, wielka, sroga pustynia, na której nie raz można natrafić na hordy nieumarłych i zwykłych zwierząt, które zwykły żyć na takich terenach, jak lwy, czy inne szakale. No i pozostał jeszcze Nordmar, najbardziej wysunięty na północ teren, okuty wiecznym lodem. Jak nie trudno się domyślić, jest tam przeżyć najtrudniej, ponieważ przez wielkie śnieżyce widoczność jest znaczenie pogorszona i ogólnie wszystko co żyje jest tam najbardziej wrogie bohaterowi. Nie trzeba chyba wspominać o tym, że cały ten świat zaludniony jest bohaterami niezależnymi, które prowadzą własne życie, przez co gra wydaje się bardzo realna. W tym aspekcie twórcy postarali się nawet bardziej niż w jedynce i dwójce. Brawo.
Wspomnieć należy także o bohaterze, którym przyjdzie nam przemierzać tę ogromną krainę. Jak już pisałem wyżej jest to ten sam człowiek, którym sterowaliśmy w obu poprzednich częściach. Tutaj jest jednak jedna zasadnicza różnica: nie zaczynamy już żółtodziobem, którego zabić mógł byle ścierwojad, który stanie mu na drodze. Tutaj jesteśmy już na tyle wyszkolonym wojownikiem, że bez większych problemów oswobodzimy pierwszą napotkaną wioskę od orków. Nie należy jednak myśleć, że przez to gra stała się łatwiejsza. Później, kiedy przyjdzie zacząć nam się rozwijać od razu można zauważyć, że nie raz dane będzie nam oglądać zwłoki bohatera. O rozwijaniu nie trzeba dużo mówić, tutaj nie zmieniło się niemal nic w porównaniu do poprzedników. Nadal, jeżeli chcemy nauczyć się nowej umiejętności trzeba poszukać nauczyciela, który będzie chciał przekazać nam swoją wiedzę. Wiąże się to oczywiście z tym, że będziemy musieli takiemu człowiekowi zapłacić pewną sumę pieniędzy, a nieraz nawet pokazać mu swoje dobre intencje poprzez wykonanie dla niego jakiegoś zadania.
A jak zadania to oczywiście walka. Kolejnym plusem względem poprzednich części jest uproszczenie sterowania, teraz już nie trzeba nacisnąć klawisza ataku i jeszcze do tego cały czas przyciskać klawisz odpowiadający za ruch do przodu, tutaj wystarczy sam atak. Sama walka jednak nie zmieniła się niemal w ogóle. Lepiej jest z wyposażeniem, które nasz heros może nosić. Broni jest naprawdę bardzo dużo, nie inaczej jest z innymi elementami ekwipunku. Po raz kolejny możemy nosić niezliczoną ilość różnorakiego sprzętu, nawet, jeżeli jest to 200 sztuk jednakowego rodzaju broni. Kiedyś takie uproszczenie w ogóle mi nie przeszkadzało, teraz jednak, w dobie gier typu Obliviona trochę razi.
W grze dostępna jest ogromna liczba wszelkiej maści zadań, tak, więc gracz nie będzie nudził się ani przez chwile. O ile questy należące do głównej linii fabularnej nie zachwycają, o tyle poboczne, których jest naprawdę ogrom zostały zaprojektowane bardzo dobrze. Zdarzają się oczywiście zadania standardowe, jak „przynieś mi mój młot”, ale jest kilka wyjątków, dla których jestem w stanie przejść grę po raz kolejny.

Trochę bardziej rozpiszę się nad oprawą audiowizualną. Grafika jest przepiękna, wszystko, co przyjdzie nam oglądać zostało wykonane z dbałością o najmniejsze szczegóły. Szkoda tylko, że przyjdzie nam zapłacić za to horrendalnymi wymaganiami sprzętowymi. W czasie premiery nie było komputera, którego Gothic 3 nie potrafiłby ściąć, a i teraz takich maszyn jest naprawdę nie wiele. Cieszy natomiast to, że nawet na średnich ustawieniach graficznych gra wygląda bardzo ładnie. Dużo lepiej wypada jednak muzyka. Każda z trzech wymienionych przeze mnie krain ma swoją oddzielną ścieżkę dźwiękową, co sprawia, że nie nudzimy się tym, co słyszymy. Kolejny plus za to, że każdy z utworów, które znajdują się w grze jest bardzo dobry. Nie inaczej jest z dźwiękami otoczenia, które także zostały wykonane bardzo dobrze.
Każdy, kto kiedykolwiek grał, w któregoś Gothica wie, że nafaszerowane były one ogromną liczbą mniejszych i większych błędów. Nie inaczej sprawa ma się z trójką. Obecne są tu niemal wszystkie bugi, które gnębiły części poprzednia, a i doszło kilka nowych. Twórcy jednak szybko wzięli się do pracy i teraz dostępna już jest duża liczba patchy, która w jakiś sposób naprawia to złe wrażenie. Trzeba jednak przyznać, że mimo wszystko bugów nadal jest bardzo dużo i kolejne patche są nieuniknione.
Fanów do gry namawiać nie trzeba, oni i tak będą strasznie zadowoleni. Gorzej jednak jest z ludźmi, którzy nigdy w Gothica nie grali, albo po prostu go nie lubili. Ich po prostu namawiał nie będę, ale powiem, że jeżeli przełamią się i włączą grę mogą spędzić naprawdę długi czas na dobrej zabawie. Szkoda tylko, że takie sprawy jak słaba fabuła, czy ogrom błędów psują trochę odbiór całości. Dla mnie jednak nie zmienia to faktu, że Gothic 3 to najlepsza część serii i po prostu gra bardzo dobra. Polecam!

OCENA: 8/10

Manas

Tagi: