Brothers In Arms: Hell’s Highway 31 12 2008 | zapowiedzi

Gry header (1)

Wśród gier wojennych, dominację ostatnimi czasy bezsprzecznie przejęła linia Call of Duty i to ona nadawała nowe trendy w tej dziedzinie gier. Trzecia część Brothers in Arms: Hells Highway ma szansę nieco naruszyć ten prym CoD, choć jest to zdecydowanie gra wojenna sfabularyzowana, z przewodnim wątkiem historycznym.

W najnowszej odsłonie BiA znów spotykamy znaną ekipę z wcześniejszych gier serii. Z Mattem Bakerem, Joe Hartsockiem i resztą 101-szej dywizji powietrznodesantowej weźmiemy udział w operacji Market-Garden czyli tytułowej “Drodze przez Piekło”. Silnik gry jak i wykonanie zdecydowanie odbiega od wcześniejszych części, dopracowana grafika przyciąga uwagę i zdecydowanie podnosi realizm rozgrywki.

Osobiście za duży plus uznaję dobrze dopracowaną rozgrywkę sieciową, gdzie zorganizowane akcje, desanty i wspólne wykonywanie zadań sprawia niezłą frajdę. Także w Single Player mamy do dyspozycji mechanizm przeskakiwania rozkazami między różnymi oddziałami, dzięki czemu możemy jedną grupą sprawnie “przybić” jednostkę wroga, kryjąc tym samym inną jednostkę która podkradnie się w z góry upatrzoną pozycję :). Montując z kolei grupę z większym kalibrem, karabinem lub np rakietnicą, możemy stworzyć tymczasowy punkt bazy ostrzałowej w danej lokacji, który skutecznie ostrzela pozycje wroga, podczas gdy my będziemy mogli zająć się czymś innym.
Sprawny system wydawania poleceń żołnierzom, po krótkim opanowaniu działa bardzo intuicyjnie i pozwala na podejmowanie naprawdę szybkich decyzji w ogniu walki.

Ciekawą sprawą, nadającą dodatkowego realizmu w grze, jest podatność na zniszczenie obiektów, które znajdują się pod ostrzałem. A więc nieważne czy chowamy się za martwą krową, płotkiem, czy murem, istnieje spore prawdopodobieństwo, że jeśli będziemy zwlekać ze zmianą pozycji przy jednoczesnym ostrzale wroga – nasza naturalna bariera przestanie po pewnym czasie spełniać swoją ochronną funkcję.
Duży plus dla grafiki. Szczegółowość postaci, dynamika ruchu, wybuchy, sprawiają, że przy dobrych parametrach sprzętu na którym gramy gra miejscami przypomina dobry film wojenny, zwłaszcza, że kampania główna gry co jakiś czas przerywana jest wstawkami animacji które mają na celu podtrzymanie fabuły.

Całość zanurzona w realiach historycznych II Wojny Światowej, z wielką operacją aliantów, mającą na celu ostateczne pogrążenie Niemców – co jak wiemy nie udaje się i Niemcy odnoszą ostatecznie swoje ostatnie wielkie zwycięstwo. Z 10 tysięcy desantujących się żołnierzy zginęło bądź trafiło do niewoli 8 tysięcy. Polska 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa straciła tam 342 ludzi (w tym 93 poległych), podobne straty poniosły również jednostki amerykańskie. Ogółem w całej operacji “Market Garden” zginęło, zaginęło lub zostało ciężko rannych 17 tys. żołnierzy alianckich.

Straty niemieckie szacuje się na 9-10 tys. Motyw historyczny nadaje dodatkowego smaczku grze i podnosi jej walor… hmm, edukacyjny. Ta ostatnia kwestia to także spory plus – bo po przejściu gry liźniemy nieco historii w przeciwieństwie do gier wyswobadzających kolejną planetę z kolonii Obcych.

Sylwester ‘orth’ Wróbel

Dziękuję wydawnictwu Cenega Poland za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


Wersja językowa: Polska
Nośnik DVD
Gatunek FPS
Wydawca PL: Cenega